wtorek, 16 lipca 2013

rozdział 5

Gdy zaczynał się trening, usiadłam na trybunach i patrzałam na wygłupy piłkarzy Borussii.
Był tam ten piłkarz który śmiał się ze mnie  gdy spadałam ze schodów po uderzeniu piłką przez Łukasza.
Był to wysoki brunet z niebieskimi oczami.
Jego koszulka była chyba z numerem 9, zerkał na mnie co jakiś czas,lecz gdy patrzałam w jego stronę szybko odwracał wzrok.
Po chwili  na trybuny przyszedł Łukasz, i usiadł obok mnie.
-Hej -powiedział uśmiechając się- jak tam u ciebie?
-w porządku,a ty nie trenujesz?-spytałam
-Nie,nie będę grać w piłkę przez jakiś tydzień czy nawet dwa,naciągnięte ścięgno .-odpowiedział.
-mhm ...-odpowiedziałam i odwróciłam głowę w stronę boiska.
Po skończonym treningu piłkarze udali się do szatni, a ja z Łukaszem nadal siedziałam na trybunach.
Przez chwilę patrzałam w niebo, a zza chmur wyglądał już księżyc.
-Może pogramy w piłkę?-spytał,uśmiechając się.
-Podobno masz kontuzję-powiedziałam z szerokim uśmiechem.
-ee tam nic mi nie będzie, chodź.-zaśmiał się i pociągnął mnie lekko za ramie.
Łukasz stanął na bramce,a ja próbowałam strzelać, nauczył mnie jak ustawiać nogi do strzału, prowadzenia piłki oraz te różne inne rzeczy.
Gdy opanowałam tą całą "dziwną" technikę, postanowiliśmy pograć.
Z początku nie potrafiłam odbierać piłki od Łukasza,lecz później szło mi nieco lepiej.
-Maja,stajesz na bramce! -krzyknął z końca boiska.
-Żebym znów oberwała?-popatrzyłam na niego przrażającym wzrokiem a po chwili obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
Gdy już wybiegaliśmy się, zmęczeni położyliśmy się na murawie i patrzyliśmy w niebo.
-wow,aleś mnie wymęczył-powiedziałam uśmiechnięta do Łukasza.
-to ty mnie zmęczyłaś,ale ty masz dużoo energii-powiedział i zaśmialiśmy się głośno.
Odwróciliśmy się do siebie...
Nasze oczy się spotkały , nasze usta były bardzo blisko,
gdy dotknął mojego ciała po całym ciele przeszły mnie przyjemne ciarki.
Nigdy nie czułam się taka... szczęśliwa, chciałabym by ta chwila trwała wiecznie.
To nie może być prawda,to tylko sen...
-Wy jeszcze tu siedzicie,jest późno.-Spytał rozbawiony tą całą sytuacją trener Klopp , widocznie stał tu i postanowił nam przerwać
Wystraszona i zdezorientowana ,szybko odskoczyłam i oddaliłam się od Łukasza.
-A ty nie w domu? -spytał zawstydzony Piszczek.
-Nie, muszę pozbierać piłki,bo piłkarzom się nie chciało dzisiaj,co za lenie..-powiedział Klopp z szerokim uśmiechem na twarzy.
Wstałam i otrzepałam ubrania z trawy.
-Ja właśnie miałam się już zbierać bo już faktycznie jest dość późno.-odpowiedziałam zawstydzona.
-Może cię odwiozę- spytał Piszczek
-Nie, nie przejdę się, mój dom jest niedaleko- odpowiedziałam-dziękuję za zaproszenie, podobało mi się bardzo.
-Może to powtórzymy?.. znaczy spotkanie,na przykład jutro czy jak ci pasuje-powiedział.
-Hmm... zobaczymy-odpowiedziałam i wyszłam na zewnątrz.

Co się właściwie stało? to sen? czy tylko marzenie? a może jednak rzeczywistość...
Czy naprawdę kocham Łukasza? Nie wiem... może...
Przysięgłam sobie że nigdy , że nigdy nie będę szczęśliwa...
A jednak...
Ten pocałunek, był wspaniały. Wciąż nie potrafię o tym zapomnieć.
A co jeżeli to tylko przelotne i zwykłe zakochanie?
Czy to wszystko jest prawdą, czy tylko wyobraźnią...
___________________________________________________-
No i jak wam się podoba rozdział?
Mamy już pierwszy pocałunek pierwszych bohaterów, kolejne rozdziały będą już ciekawe.
A jak wam wakacje mijają?
Pogoda zrobiła się wspaniała, nieprawdaż ?

Teraz rozdziały będą się pojawiać częściej bo mam dużo czasu.
Komentarze bardzo mile widziane,to one motywują mnie do dalszej pracy ;)
Pozdrawiam ;)



piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 4

Są ta­cy, którzy uciekają od cier­pienia miłości. Kocha­li, za­wied­li się i nie chcą już ni­kogo kochać, ni­komu służyć, ni­komu po­magać. Ta­ka sa­mot­ność jest straszna, bo człowiek uciekając od miłości, ucieka od sa­mego życia. Za­myka się w sobie.
Po tym dziwnym dniu pracy, natychmiast zasnęłam.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć... może to tylko zły sen, może to tylko moja wyobraźnia?Nie wiem czemu ale coś ciągnie mnie do Łukasza.Może powinnam pójść na ten trening,poznać zasady gry w piłkę nożną, albo innych ludzi.Od kilku lat jestem sama, mam tylko siostrę z którą się "przyjaźnię" od zawsze.Nie przypominam sobie żebym miała tu bliskich przyjaciół....Ani chłopaka.
                                                 ** Godzina 9:45 piątek" 
Uuu,, jak fajnie,nareszcie mam jeden dzień wolny od pracy.Wstałam i spojrzałam na zegarek... Wow.. nigdy tak długo nie śpię. Ale to było pewnie z przemęczenia.Wstałam niechętnie z łóżka i poszłam do łazienki się przebrać w moją ulubioną różową sukienkę oraz czarne baleriny.Uczesałam włosy w niedbały kok i poszłam do kuchni.Tam zastałam... mężczyznę?Był on wysokim brunetem,dość przystojnym o niebieskich oczach.Siedział na krześle i czytał gazetę...Gdy usłyszał moje kroki odwrócił się i lekko uśmiechnął.
-Hej -powiedział -co tam??
Kim on jest? nigdy nie widziałam go na oczy.Serce zaczęło mi bić mocniej a ręce trząść.Jednak postanowiłam zachować spokój,
 -Kim jesteś?-Spytałam lecz po chwili weszła Aneta.
-Oo, Maja wstałaś już. -Powiedziała, podeszła do chłopaka i cmokneła go w usta.
-Widzę że się już poznaliście.
-eee... nie-odrzekłam ale już wiedziałam że on jest chłopakiem mojej siostry.
-Maja to Kevin mój chłopak. spotykamy się już 3 miesiące, Kevin to moja siostra Maja-Przedstawiła nas sobie Aneta. -Miło mi, Aneta mi dużo o tobie opowiedziała-Powiedział i wyciągnął do mnie rękę.Podałam mu rękę, uśmiechnęłam się lekko i poszłam do swojego pokoju.
Dlaczego Aneta nic mi nie powiedziała że ma chłopaka.No wydawał się dość sympatyczny i miły ale mimo wszystko mu nie ufałam.
Przypomniałam sobie o zaproszeniu Łukasza i postanowiłam iść tam na ten trening.Może będzie fajnie.Przeszukałam szafę w poszukiwaniu jakiejś fajnej bluzki.W końcu zdecydowałam się na zwykłą bluzkę z falbankami, legginsy oraz adidasy.Pomalowałam się lekko i wyszłam z domu.
Na dworze było wspaniale, słońce mocno grzało a powietrze było wspaniałe.Przed stadionem było 2 ochroniarzy.
-A pani dokąd się wybiera? -Spytał jeden z nich.
-Zaprosił mnie tu Łukasz Piszczek. -Odpowiedziałam, chociaż nie miałam żadnych dowodów na to .
-Mhm... kolejna fanka Borussii Dortmund.. -Zaśmiał się jeden z nich a po chwili drugi- Mnie zaprosił sam prezydent na herbatkę i papieroska ale nie przyszedłem Teraz obydwoje zaczęli się głośno śmiać a ja czułam się że wychodzę tylko na idiotkę.
 Spojrzałam na ochroniarzy i odwróciłam się bez widocznych emocji i zrobiłam 2 kroki,lecz poczułam rękę która dotknęła mojego ramienia.
Odwróciłam się i zobaczyłam Łukasza Piszczka.
-Maju... nie wiedziałem że przyjdziesz. Przepraszam cię za nich. Oni zawsze tak.-Odpowiedział i uśmiechnął się i gestem zaprosił mnie na stadion.Nie było nikogo, tylko ja i Łukasz.Weszłam na trybuny a na boisku pojawili się piłkarze.
Wszyscy patrzeli na mnie jak na nie wiem kogo.Trener spojrzał na mnie,uśmiechnął się i pokazał gestem że mam zejść do niego.
Zrobiłam to o co mnie prosił
-Łukasz powiedział mi że może będziesz.-Odrzekł i uśmiechnął się. -Poznaj moich łobuzów.-Powiedział i zaczął się śmiać.Piłkarze podchodzili do mnie, podawali mi ręce oraz uśmiechali się.
Jednak Łukasza nigdzie nie było...

_________________________________________________________________

No i powróciłam do was. Bardzo was przepraszam że tak długo nie pisałam ,ale nauka,oceny itp.

Teraz mnie nadeszła jakaś taka wena ;)Jak wam się podoba? Mam nadzieję że was nie zanudziłam tym rozdziałem.Bardzo was proszę piszcie komentarze bo nie wiem czy dalej kontynuować tego bloga. ;)
Życzę wam miłego wieczoru. ;)






sobota, 25 maja 2013

Rozdział 3

To był on... Łukasz Piszczek, a mężczyźni siedzący przy stole to ci piłkarze z Borussii.
Wiedziałam że skądś ich znam.
Mam nadzieje że mnie nikt  nie rozpozna.
Gdy oni śmiali się, żartowali,pili wino ja siedziałam za barem i pisałam sms-y z Aneta.
Nagle jeden z piłkarzy wstał i szedł w stronę gdzie ja stałam za barem.
-Jak leci?-Spytał i uśmiechnął się.
Był to wysoki brunet z brązowymi oczami i czarującym uśmiechem.
-Jakoś leci-powiedziałam, uśmiechnęłam się i spojrzałam w ekran telefonu. -Podać coś?
-Nie dziękuję -Powiedział.
Przez 10 minut milczał aż w końcu Piszczek z chłopakami go zawołali, odetchnełam z ulgą.
Jednak wrócił do mnie i powiedział
-Mam na imię... Mario, ale być może mnie znasz,jestem piłkarzem Borussii Dortmund.A tobie jak na imię?
Hmm... czego on chce ode mnie? Nie wiedziałam co odpowiedzieć .
-Zaraz wracam- odpowiedziałam i poszłam do toalety. Czego on właściwie ode mnie chce?
Gdy wróciłam nie było już nikogo, został tylko... Piszczek?
-Hej Maju , nie wiedziałem że pracujesz w najlepszej restauracji w Dortmund.-Powiedział i uśmiechnął się
-Taak -Powiedziałam i odwzajemniłam uśmiech.
-Jak ci dzień minął? -Spytał.
Omg... jedyne o czym marzyłam to żeby zostać sama, no ale nie wyrzucę go z restauracji bez powodu.
-A nawet może być, a jak tobie minął? -Spytałam
-Kiepsko- odpowiedział i nagle posmutniał.
Nigdy nie widziałam go takiego smutnego, widziałam go w telewizji, na meczu uśmiechniętego, więc co się stało?
-A co się stało?- spytałam , chociaż wiedziałam że to nie moja sprawa.
-Hmm... wiesz... Maria, moja dziewczyna rzuciła mnie dla innego...Bardzo ją kocham ale wybaczyć nie potrafię.-odpowiedział i odetchnął.
-Jeej.. bardzo mi przykro. -Powiedziałam i usiadłam obok niego.
Wiedziałam jaki to ból, sama to przeżyłam.
Milczeliśmy długo. W jego oczach widziałam łzy. Przykro mi się zrobiło. Musiałam go jakoś pocieszyć.
Przytuliłam go i powiedziałam "wszystko będzie dobrze". Nie pomogło mu to... wiem.
-Maja... -rzekł
-Tak? -Spytałam
-Jutro mam trening o 15, nie poszłabyś ze mną?
No mecz był fajny,ale czy iść z nowopoznanym piłkarzem na niego?
-Eee... wiesz Łukasz... nie wiem jeszcze..-Powiedziałam
-Ok to ja będę już uciekać, przepraszam cię że zająłem ci czas itp.Tu masz mój numer, jak coś to zadzwoń czy byś poszła ze mną na trening. Do zobaczenia mam nadzieje... -Wstał ,uśmiechnął się i wyszedł z restauracji.
Wciąż myślę o tym czy iść... z pierwszej strony poznałabym trochę grę w piłkę nożną oraz chłopaków z drużyny, a z drugiej strony... czy iść z nowo poznanym mężczyzną?
Nie wiem... zobaczę jutro.

___________________________________________________
No to jak rozdział? ja szczerze nie jestem z niego zadowolona... Nudy, mam nadzieję że następny będzie ciekawszy..
Mam nadzieję że wam się spodobał.
Piszcie komentarze bo mnie bardzo motywują ;)
A tak wogóle dzisiaj finał LM! już nie mogę się doczekać ;)
Pozdrawiam ;)

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział 2

Po meczu byłam tak zmęczona że nie zdążyłam się już wykąpać i poszłam spać...
Gdy się obudziłam... No nie! jest już 9:00 ... jestem, spóźniona o godzinę..
Mam nadzieję że szef się nie skapnie.
Szybko wstałam z łóżka, przebrałam się i  zbiegłam na dół.
Z kuchni wydobywał się wspaniały zapach... Aneta gotowała coś.
-O Maja wstałaś.. przygotowałam ci śniadanie.- powiedziała Aneta i postawiła na stole naleśniki z czekoladą i bitą śmietaną.. Moje ulubione danie.
Niestety ale chyba tym razem muszę z nich zrezygnować, jestem już bardzo spóźniona.
-Niestety Anet nie mogę , muszę natychmiast lecieć do pracy bo jestem bardzo spóźniona.-Powiedziałam i poszłam ubierać buty i kurtkę.
-Mhm.. to zostawię ci je na obiad-Powiedziała i zaśmiała się- A jak tam ci się mecz podobał? W końcu uderzył cię piłką sam Łukasz Piszczek.- Powiedziała i uśmiechnęła się
-oj tam.. nawet najlepszym się zdarza. to ja byłam nieostrożna.- powiedziałam- a mecz był nawet fajny,
-Mhm... no powiedz że ci się bardzo podobał, widziałam jak się patrzyłaś na Piszczka...Ja na twoim miejscu już bym się rzuciła mu do ramion i zaczeła...-Powiedziałam lecz jej przerwałam
-Oj daj spokój .. nie jaram się piłkarzami, i tym klubem a szczególnie piłką nożną...A teraz muszę już uciekać bo szef mnie zabije.- Powiedziałam i pocałowałam ją na pożegnanie w policzek.
-Jeszcze wrócimy do tej rozmowy-Powiedziała i uśmiechnęła się .
Pogoda była wspaniała, słońce mocno grzało,a powietrze było w sam raz.
Gdy już dotarłam do restauracji w której pracowałam, wiedziałam że będzie afera... Już 3 raz z rzędu się spóźniam. Mam nadzieje że nie stracę pracy... No ale cóż, zobaczymy.
Gdy weszłam do środka czekał na mnie szef.. Ooo mam złe przeczucie..
-Maja... jesteś spóźniona o prawie 2 godziny, masz jakieś wytłumaczenie...-Zaczął
-Bardzo pana przepraszam... nie będę się tłumaczyć bo... zaspałam-powiedziałam... chyba trochę za dużo... chyba będę musiała szukać innej pracy.
Szef spojrzał na mnie groźnym wzrokiem, podniósł brew po czym... zaczął się śmiać.
-Jak ja lubię cię straszyć, śmigaj do pracy. Teraz twoją karą będzie to że musisz pracować 2 godziny więcej, ale następnym razem już będzie tak fajnie-Powiedział i uśmiechnął się.
Kamień z serca mi spadł... Szybko wzięłam się do pracy, a było jej sporo.
Pod wieczór gdy wszyscy klienci, pracownicy i kelnerzy poszli i już miałam kończyć pracę, szef poinformował mnie że mam zostać jeszcze... 2 godziny bo jacyś klienci nagle zarezerwowali stół w resturacji...
No cóż... w końcu zasłużyłam sobie.
Gdy klienci weszli po 30 minutach i zasiedli do stołu, podałam im menu oraz wino.
Byli to 3 mężczyźni.. skądś ich znam ...
Nie zamierzałam się długo zastanawiać i wziełam się za kolejną pracę...
Wtedy do restauracji wszedł on... 
-------------------------------------------------------------------------------
Bardzo proszę oto 2 rozdział. Nie jestem z niego zadowolona no ale zostawiam go do oceny.
Bardzo dziękuję za poprzednie komentarze, oraz proszę was komentujcie bo to one mnie motywują.
Pozdrawiam oraz  miłego dnia ;)

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział 1.

Po dotarciu na stadion zajęliśmy miejsca które znajdowały się w trzecim rzędzie...
Na stadionie było dużo kibiców tej no... Borussii czy jakoś tak, oraz innego klubu którym był Mainz.

Mecz rozpoczął się po 10 minutach, to było bardzoo nudne,nie mogłam usiedzieć na miejscu, ale przyszłam tu ze względu na siostrę, nie wyjdę tak o sobie...
Wynik to 4:2 dla Mainz.
Co moja siostra widzi w piłce nożnej, fajnie że przyszłam by zobaczyć że "najlepszy " klub Niemiec przegrywa.
-Majka jak ci się podoba? -spytała Aneta i zaczęła krzyczeć ponieważ jeden z piłkarzy Borussi przejął piłkę i prawie strzelił...  Ale w słupek.
-Fajny...-skłamałam- Aneta ... Masz jakieś pieniądze bo bym poszła po cole?- musiałam gdzieś iść bo musiałam troszkę nogi rozprostować po 40 minutach meczu.
Aneta dała mi kilka drobnych , wstałam i weszłam na schody gdy nagle... z całej siły oberwałam piłką do nogi w głowę, przeturlałam się z dwóch schodów na ziemię i przez chwilę leżałam.
Podbiegł do mnie jakiś mężczyzna, 
-Nic ci nie jest? wszystko w porządku- spytał
-Tak,tak nic mi nie jest- powiedziałam i odsłoniłam twarz.
To był piłkarz Borussii.
Nie do końca widziałam wszystko bo troszkę kręciło mi się w głowie.
Pomógł mi wstać.
-Bardzo cię przepraszam, nie wiedziałem że to będzie kopnięcie piłki w kibiców.. na pewno wszystko w porządku?- spytał
-Nic mi nie jest, no cóż to ja nie byłam ostrożna. - powiedziałam i przytrzymałam się poręczy.
Gdy spojrzałam na boisko, jeden z piłkarzy wskazywał na mnie palcem i się śmiał, dosłownie turlał się po ziemi ze śmiechu... PALANT...
No trudno, obciach na maksa... muszę się jak najszybciej ulotnić.
-Jak ci na imię ? - spytał piłkarz 
-Majka-odpowiedziałam
-Więc Maju... na pewno nie potrzebujesz lekarza?
-Nie wszystko ok.-Odpowiedziałam - a ty jak masz na imię?
-O... nie znasz mnie? Łukasz , Łukasz Piszczek.-odpowiedział i uśmiechnął się
-Aha...-Powiedziałam i poszłam w stronę baru.
-Maja... ! -Krzyknął jeszcze za mną - Tege gole  które strzelę będzą dla ciebie z dedykacją i przeprosinami.
Aha to życzę mu powodzenia bo ja zamierzam przesiedzieć kolejne 45 w barze .
**10 minut później**
Siedziałam w barze już 10 minut... jednak coś ciągnęło mnie by wrócić ponownie na trybuny.
Nie wiem czemu ale ciągle myślałam o tym... Łukaszu.
Aaa.. co ja mówię... to piłkarz, może mieć każdą.
Jednak chciałam zobaczyć czy faktycznie strzeli te gole...Nie ma szans, przecież wynik jest 4:2. dla Mainz
Pozostało jeszcze 60 minut do zakończenia. 
Wstałam z krzesła,zapłaciłam za kawę i wróciłam na trybuny.
Ten piłkarz spojrzał w stronę baru i potknął się o swoje nogi ... I on ma strzelić gola?.. coś nie wierzę
Spojrzał na schody na których stałam, następnie przejął piłkę i pobiegł do bramki przeciwnika, kopnął piłkę która ominęła 3 piłkarzy przeciwnej drużyny i co o dziwo bramkarza.
Kibice oszaleli, podniosły się głośne krzyki ,na trybunach zaczęły latać szaliki,flagi oraz inne przedmioty
-NIESAMOWITY GOL ŁUKASZA PISZCZKA. KTÓRY STRZELIŁ NIESAMOWITEGO GOLA W 75 MINUCIE. BRAWOOOO,  !!!- krzyczał  komentator.-AKTUALNIE JEST 4:3 CZY BORUSSIA PRZEJMIE DOWODZENIE?
Woow, nie spodziewałam się tego. Łukasz spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
Usiadłam ponownie na trybuny i postanowiłam popatrzeć na końcowy mecz.
Później gola strzelił... Błaszczykowski ,Reus i ponownie Piszczek.
I tak Borussia wygrała 4:5.
Przyznam, mecz był wspaniały...
______________________________________________________
I rozdział  został napisany.
Mam nadzieję że wam się podobał.
Piszcie komentarze, bo to dzięki nim szybko dodaje kolejne rozdziały oraz motywują mnie do dalszego działania ;)
Pozdrawiam ;)

poniedziałek, 13 maja 2013

Prolog

Obudziły mnie promienie słońca, dzień zapowiadał się wspaniale.
Nie było po co go marnować na leżenie w łóżku więc wstałam,ubrałam się i zeszłam na dół.
Anety nie było jeszcze w domu,widocznie nie wróciła jeszcze z wczorajszej imprezy.
Na stole stały dwa bilety... na mecz Borussii Dortmund..
Wiedziałam że interesuje się piłką nożną,ale myślałam że jej ulubionym klubem jest jakiś... Real Madryt?
No nie wiem,nie interesuje mnie  piłka nożna.
Być może te bilety nie są dla mnie, i tak bym nie poszła.
Gdy robiłam śniadanie usłyszałam pukanie do drzwi.
To była Aneta z zakupami i jakimiś szalikami, i Bóg wie jeszcze z czym.
-Po co ci to? -spytałam
-Jak to nie wiesz jeszcze nic,dzisiaj jest mecz Borussii na który udało mi się załatwić bilety dla nas-odpowiedziała Aneta.
-Aneta wiesz że nie cierpię piłki nożnej,to zwykła gra w której tylko celem jest trafienie do bramki,nic w tym ciekawego...
-ooo... przynajmniej wiesz co trzeba robić. No proszę cię tak bardzo chciałabym abyśmy poszli na ten mecz,tak długo czekałam na te bilety. Zgódź się...-zaczęła mnie błagać na... kolana.

Oh... tak bardzo mnie o to prosi więc no ok może się zgodzę i zrobię to dla niej.. Może nie będzie tak nudno.. a może jednak?
-Ok pójdę z tobą na ten mecz,tylko zrób mi tosta i wstań na nogi bo się czuję jak byś chciała mi się oświadczyć-roześmiałam się
-Jaa Majka dziękuję,kocham cię obiecuję że nie będziesz się nudzić , tam jest duużo przystojnych piłkarzu ,na pewno się nie będziesz nudzić. - roześmiała się Aneta i zaczeła mnie tulić..
-No dobra dobra ale nie kupuj mi więcej biletów bo i tak już nie pójdę na żaden mecz.- Powiedziałam
-Zobaczymy czy nie pójdziesz ... -Powiedziała Aneta i poszła mi robić śniadanie.
_________________________________________________________
I prolog gotowy. Nie jest jeszcze za ciekawy,ale obiecuję że się rozkręci.
Mam nadzieję że wam się choć trochę spodobał.
Mam prośbę, piszcie komentarze bo to motywuje mnie do dalszej pracy ;)
Pozdrawiam ;)

niedziela, 12 maja 2013

Bohaterowie


Witam was na moim blogu. Będzie to opowiadanie o Majce jak i Borussii Dortmund.
Mam nadzieje że blog wam się spodoba i będziecie go czytać ;)
A oto bohaterowie:


Majka
Ma 20 lat, mieszka u siostry w Dortmundzie od 3 lat. 
Po wypadku rodziców nie może się pozbierać do dziś, obwinia siebie o ich śmierć.Jest nieśmiałą, ale ambitną osobą która walczy by osiągnąć sukces.
Pracuje jako kelnerka w restauracji. 
Jej hobby są zakupy, gra na gitarze oraz śpiewanie. 


 Aneta
Siostra Majki. Ma 23 lat. 
Jej hobby jest Piłka nożna, zakupy oraz imprezowanie.
Pracuje jako modelka. 
Jest ona towarzyska, noce spędza na mieście imprezując w barach.
Jest całkowitym przeciwieństwem Majki.

Łukasz
25-letni piłkarz grający na pozycji obrońcy w Borussii Dortmund. 


Kuba
25 letni piłkarz grający na pozycji pomocnika w Borussii Dortmund


Robert 
23 letni piłkarz grający na pozycji napastnika w Borussii Dortmund.



Opowiadanie,bohaterowie oraz zdarzenia jest wymyślone przez ze mnie i wszystko jest fikcją.
Pojawiać się będą również:
-Piłkarze Borussii Dortmund
-Jurgen Klopp-Trener BVB.
i inni


Prolog pojawi się już wkrótce ;)
Pozdrawiam .