Był tam ten piłkarz który śmiał się ze mnie gdy spadałam ze schodów po uderzeniu piłką przez Łukasza.
Był to wysoki brunet z niebieskimi oczami.
Jego koszulka była chyba z numerem 9, zerkał na mnie co jakiś czas,lecz gdy patrzałam w jego stronę szybko odwracał wzrok.
Po chwili na trybuny przyszedł Łukasz, i usiadł obok mnie.
-Hej -powiedział uśmiechając się- jak tam u ciebie?
-w porządku,a ty nie trenujesz?-spytałam
-Nie,nie będę grać w piłkę przez jakiś tydzień czy nawet dwa,naciągnięte ścięgno .-odpowiedział.
-mhm ...-odpowiedziałam i odwróciłam głowę w stronę boiska.
Po skończonym treningu piłkarze udali się do szatni, a ja z Łukaszem nadal siedziałam na trybunach.
Przez chwilę patrzałam w niebo, a zza chmur wyglądał już księżyc.
-Może pogramy w piłkę?-spytał,uśmiechając się.
-Podobno masz kontuzję-powiedziałam z szerokim uśmiechem.
-ee tam nic mi nie będzie, chodź.-zaśmiał się i pociągnął mnie lekko za ramie.
Łukasz stanął na bramce,a ja próbowałam strzelać, nauczył mnie jak ustawiać nogi do strzału, prowadzenia piłki oraz te różne inne rzeczy.
Gdy opanowałam tą całą "dziwną" technikę, postanowiliśmy pograć.
Z początku nie potrafiłam odbierać piłki od Łukasza,lecz później szło mi nieco lepiej.
-Maja,stajesz na bramce! -krzyknął z końca boiska.
-Żebym znów oberwała?-popatrzyłam na niego przrażającym wzrokiem a po chwili obydwoje zaczęliśmy się śmiać.
Gdy już wybiegaliśmy się, zmęczeni położyliśmy się na murawie i patrzyliśmy w niebo.
-wow,aleś mnie wymęczył-powiedziałam uśmiechnięta do Łukasza.
-to ty mnie zmęczyłaś,ale ty masz dużoo energii-powiedział i zaśmialiśmy się głośno.
Odwróciliśmy się do siebie...
Nasze oczy się spotkały , nasze usta były bardzo blisko,
gdy dotknął mojego ciała po całym ciele przeszły mnie przyjemne ciarki.
Nigdy nie czułam się taka... szczęśliwa, chciałabym by ta chwila trwała wiecznie.
To nie może być prawda,to tylko sen...
-Wy jeszcze tu siedzicie,jest późno.-Spytał rozbawiony tą całą sytuacją trener Klopp , widocznie stał tu i postanowił nam przerwać
Wystraszona i zdezorientowana ,szybko odskoczyłam i oddaliłam się od Łukasza.
-A ty nie w domu? -spytał zawstydzony Piszczek.
-Nie, muszę pozbierać piłki,bo piłkarzom się nie chciało dzisiaj,co za lenie..-powiedział Klopp z szerokim uśmiechem na twarzy.
Wstałam i otrzepałam ubrania z trawy.
-Ja właśnie miałam się już zbierać bo już faktycznie jest dość późno.-odpowiedziałam zawstydzona.
-Może cię odwiozę- spytał Piszczek
-Nie, nie przejdę się, mój dom jest niedaleko- odpowiedziałam-dziękuję za zaproszenie, podobało mi się bardzo.
-Może to powtórzymy?.. znaczy spotkanie,na przykład jutro czy jak ci pasuje-powiedział.
-Hmm... zobaczymy-odpowiedziałam i wyszłam na zewnątrz.
Co się właściwie stało? to sen? czy tylko marzenie? a może jednak rzeczywistość...
Czy naprawdę kocham Łukasza? Nie wiem... może...
Przysięgłam sobie że nigdy , że nigdy nie będę szczęśliwa...
A jednak...
Ten pocałunek, był wspaniały. Wciąż nie potrafię o tym zapomnieć.
A co jeżeli to tylko przelotne i zwykłe zakochanie?
Czy to wszystko jest prawdą, czy tylko wyobraźnią...
___________________________________________________-
No i jak wam się podoba rozdział?
Mamy już pierwszy pocałunek pierwszych bohaterów, kolejne rozdziały będą już ciekawe.
A jak wam wakacje mijają?
Pogoda zrobiła się wspaniała, nieprawdaż ?
Teraz rozdziały będą się pojawiać częściej bo mam dużo czasu.
Komentarze bardzo mile widziane,to one motywują mnie do dalszej pracy ;)
Pozdrawiam ;)
A jednak...
Ten pocałunek, był wspaniały. Wciąż nie potrafię o tym zapomnieć.
A co jeżeli to tylko przelotne i zwykłe zakochanie?
Czy to wszystko jest prawdą, czy tylko wyobraźnią...
___________________________________________________-
No i jak wam się podoba rozdział?
Mamy już pierwszy pocałunek pierwszych bohaterów, kolejne rozdziały będą już ciekawe.
A jak wam wakacje mijają?
Pogoda zrobiła się wspaniała, nieprawdaż ?
Teraz rozdziały będą się pojawiać częściej bo mam dużo czasu.
Komentarze bardzo mile widziane,to one motywują mnie do dalszej pracy ;)
Pozdrawiam ;)







